dodaj do obserwowanych

21.02.2014

mix,mix,mix

Helllo :D

Ostatnio dużo się dzieje w moim życiu, zmieniamy mieszkanie i zamiast przeglądać ciuszki i chodzić po sklepach wertuję strony z wnętrzami, urządzeniami, inspiracjami i odwiedzam wszelkie sklepy z meblami :D
I pewnie przez dłuższy czas, aż się nie urządzimy dużo się nie zmieni....Ale bardzo się cieszę na to nowe mieszkanko.
Nie mam też czasu na nowe fotki, dlatego też przygotowałam dziś taki mix-ik moich stylizacji:)
Mam nadzieję, że uda mi się już niedługo pokazać Wam coś nowego:)








































Buziaki :D

10.02.2014

Futrzak i pantera

hej,hej :D

Pogoda ostatnio zachęca do spacerów, jak słoneczko świeci, to od razu życie staje się piękniejsze :D
Od razu przychodzi chęć na parę fotek :)
Taaaką zimę to ja lubię :D

Futrzaka bardzo lubię i dość często zakładam na ramoneskę.Czapkę zakupiłam niedawno i jest idealna w takie "cieplejsze"dni, gdyż nie jest za gruba i ma wg mnie bardzo fajnego złotego tygrysa :D





















 buty-deichmann
spodnie-vero moda
futrzak-takko fashion
torebka-mohito
czapa-ny

BUZIAKI <3

04.02.2014

Muszkieterki

Witajcie

Dziękuję bardzo za miłe słowa dotyczące ostatniego posta i za prywatne wiadomości,słowa otuchy i pocieszenia :) Dziękuję <3
Jesteście kochane :)!!!!













Stylizacja ubiegłoroczna, ale na blogu jeszcze jej nie pokazywałam :)

muszkieterki- allegro
płaszczyk-galeria
torebka-deichmann
szalik-allegro

Buziaki i miłego dnia


02.02.2014

Tęsknota i smutek

Cześć

W dzisiejszym poście nie będzie żadnej stylizacji...Zakładając bloga powiedziałam sobie, że nie będę opisywać tutaj żadnych moich myśli, rozterek, przeżyć.Chciałam trzymać się tego,aby swoją prywatność miała tylko dla siebie....Aż do dziś....
Bardzo jestem rozdarta wewnętrznie,smutna i wciąż zamyślona...W piątek moi rodzice musieli uśpić ukochanego pieska,yorkę Lusi, z którą byłam bardzo związana. Miała niewydolność nerek, bardzo się męczyła,schudła...Lekarze robili co mogli, niestety pomimo pozostania w klinice wyniki się nie polepszyły...Cały organizm juz był zatruty,mogli ją podtrzymać jeszcze przez parę dni,ale w strasznych męczarniach. Lusi miała 15 lat, tak wiem,to dużo jak na yorkę....I wiem,że dla niektórych to tylko pies,ale dla mnie to był aż pies...Ciężko mi się z tym pogodzić i w domu rodzinnym każdy kąt kojarzy mi się z nią.
Dla rodziców była to okropna decyzja...Ale nie mogli patrzeć jak Lusi się męczy...Nikt z nas nie mógł..
Takie jest to nasze życie niestety, pozostaje pustka,straszna pustka i morze łez. Od piątku jestem myślami nieobecna .Dzisiaj miałam piękny sen,że Lusi była szczęśliwa,biegała po trawie...Mam nadzieję,że tak jej właśnie teraz jest....Że jest jej dobrze. Zawsze będę miała ją w swojej pamięci, w swoim sercu:)I nigdy nie przetanę ją kochać <3
Musiałam napisać ten post,opowiedzieć o tym.....znów się popłakałam...